29.
Poniedziałek, 11:54
W pierwszym tygodniu SGD:
- schudłam 2 kg
-zjadłam 2,890 kcal z 3,350 możliwych
-poznałam pełno nowych, dietetycznych przepisów
-zawiodłam się na sobie
Zawiodłam samą siebie, zawiodłam Was i zawiodłam Ane. Siedem dni diety i minus dwa kilogramy na wadzę. Nie byłoby w tym nic złego, cieszy mnie każdy postęp, nawet ten najmniejszy. Z tym, że wczoraj i przedwczoraj widziałam na wadzę MINUS TRZY KILOGRAMY! Zjadłam wczoraj za dużo.. Wydaje mi się, że tyję przez samo patrzenie na jedzenie. Czuję, że w pierwszym tygodniu SGD odniosłam porażkę. Mimo tego wciąż jestem zmotywowana do dalszego odchudzania, może nawet bardziej niż wcześniej.
Jak wiecie mój brat niedawno się wyprowadził i zabrał ze sobą wagę kuchenną dlatego wszystko musiałam liczyć na oko, szklanki, łyżki bądź łyżeczki. Właśnie oglądam wagi w internecie i w tym tygodniu napewno jedną zakupię. Wtedy będę mogła liczyć wszystko dokładnie, co do grama.
Wraz z nowym tygodniem postanowiłam zaostrzyć dietę i wprowadzić nowe wyzwania.
DIETA:
-nadal stosuję się limitów kalorycznych SGD
- zgodnie z zasadami SGD nie liczę kalorii z warzyw i owoców, ale te drugie postaram się ograniczyć
-liczę kalorię z suszonych owoców
-kolację jem przed 20 (kładę się późno spać, więc myślę, że 20 będzie okej)
Skończyłam swoje wegańskie wyzwanie, miało trwać tydzień, a przeciągnęło się na dwa. Jeżeli chodzi o moje wrażenia, to są bardzo dobre, ale nie zauważyłam wielkiej zmiany. To pewnie dlatego, że już od 5-6 miesięcy bardzo ograniczyłam nabiał w swojej diecie. Zrezygnowałam z jajek w czystej postaci (to znaczy nie jadam już jajecznicy, omletów, jajek gotowanych sadzonych itp.) jem je tylko w czymś. Nie piję także mleka, a serki kanapkowe zastąpiłam pastami warzywnymi. Lecz ostatnio dostałam dużo jajek ze wsi (w mieście naprawdę trudno o takie) od mojej cioci, więc niewykluczone, że niedługo skuszę się na jakieś. To się chyba nazywa równowaga, prawda?
~Aga
-poznałam pełno nowych, dietetycznych przepisów
-zawiodłam się na sobie
Zawiodłam samą siebie, zawiodłam Was i zawiodłam Ane. Siedem dni diety i minus dwa kilogramy na wadzę. Nie byłoby w tym nic złego, cieszy mnie każdy postęp, nawet ten najmniejszy. Z tym, że wczoraj i przedwczoraj widziałam na wadzę MINUS TRZY KILOGRAMY! Zjadłam wczoraj za dużo.. Wydaje mi się, że tyję przez samo patrzenie na jedzenie. Czuję, że w pierwszym tygodniu SGD odniosłam porażkę. Mimo tego wciąż jestem zmotywowana do dalszego odchudzania, może nawet bardziej niż wcześniej.
Jak wiecie mój brat niedawno się wyprowadził i zabrał ze sobą wagę kuchenną dlatego wszystko musiałam liczyć na oko, szklanki, łyżki bądź łyżeczki. Właśnie oglądam wagi w internecie i w tym tygodniu napewno jedną zakupię. Wtedy będę mogła liczyć wszystko dokładnie, co do grama.
Wraz z nowym tygodniem postanowiłam zaostrzyć dietę i wprowadzić nowe wyzwania.
DIETA:
-nadal stosuję się limitów kalorycznych SGD
- zgodnie z zasadami SGD nie liczę kalorii z warzyw i owoców, ale te drugie postaram się ograniczyć
-liczę kalorię z suszonych owoców
-kolację jem przed 20 (kładę się późno spać, więc myślę, że 20 będzie okej)
Skończyłam swoje wegańskie wyzwanie, miało trwać tydzień, a przeciągnęło się na dwa. Jeżeli chodzi o moje wrażenia, to są bardzo dobre, ale nie zauważyłam wielkiej zmiany. To pewnie dlatego, że już od 5-6 miesięcy bardzo ograniczyłam nabiał w swojej diecie. Zrezygnowałam z jajek w czystej postaci (to znaczy nie jadam już jajecznicy, omletów, jajek gotowanych sadzonych itp.) jem je tylko w czymś. Nie piję także mleka, a serki kanapkowe zastąpiłam pastami warzywnymi. Lecz ostatnio dostałam dużo jajek ze wsi (w mieście naprawdę trudno o takie) od mojej cioci, więc niewykluczone, że niedługo skuszę się na jakieś. To się chyba nazywa równowaga, prawda?
~Aga










